Na czym polega sukces mBanku? Na tym, że w ubiegłym roku udało mu się zwiększyć liczbę prowadzonych kont osobistych, popularnych ROR-ów aż o 570 tysięcy. To imponująca liczba, która pozwoliła mBankowi zająć trzecie miejsce na liście banków prowadzących największą liczbę kont osobistych w Polsce.
Dlaczego powinien on nas zainteresować? Sukces mBanku w pozyskiwaniu nowych klientów powinien nas zainteresować dlatego, że stanowi bardzo ważny dowód na to iż … należy słuchać tego co do nas mówią klienci. Należy wychodzić naprzeciw oczekiwaniom klientów. To wystarczy, aby osiągnąć sukces w biznesie.
Sukces mBanku jest świetną ilustracją tego co działa w marketingu, w reklamie. A działają rzeczy najprostsze, takie jak prezentacja korzyści wynikających z danego produktu, czy danej usługi. W przypadku mBanku to: bezpłatne prowadzenie konta osobistego, bezpłatne przelewy internetowe i bezpłatne korzystanie z karty bankowej.
Pytam się: czy klienci chcą bezpłatnych usług bankowych? Jasne, że chcą! Czy inne banki również wiedzą o tym prostym fakcie? Jasne, że wiedzą? I co z tym robią? Próbują mieszać ludziom w głowach tworząc różne kategorie produktów, które nijak mają się do rzeczywistości. Konta dla aktywnych, konta dla studentów, konto mini, konto maxi, ostatnio nawet jeden bank oferuje kont specjalnie dla kobiet. Litości, ale to są tylko konta bankowe i ja chcę je za darmo. Tak nie chcę za nie płacić, to wszystko. To jest tak proste.
Niestety banki są zaślepione tym, czego one chcą, czyli chcą abym ja za konto płacił. I co ja w takiej sytuacji robię? Przenoszę się do mBanku:) *, bo tu prowadzą konta za darmo.
Moje osobiste zdanie na temat banków jest takie, że zarabiają one na kredytach. Tak przynajmniej powinno być. I nie powinny zarabiać zbyt dużo, bynajmniej. Banki zbierają depozyty z których udzielają kredytów. Taki mają model biznesowy, ale to tylko tytułem dygresji.
Powróćmy teraz do tematu, czyli do sukcesu mBanku w przyciągnięciu nowych klientów. Jak oni to zrobili? Jasno komunikowali swoją unikalną ofertę handlową, czyli swój unique selling proposition poprzez wszystkie kanały komunikacyjne. Czyli co? Powtórzmy bo warto, bezpłatne prowadzenie konta, bezpłatne przelewy internetowe, bezpłatne wydanie karty bankowej, czyli bezpłatne, podstawowe usługi bankowe. Jakież to genialne! :) Że też inne banki na to nie wpadły?
Że też inne banki nie zadały sobie tego podstawowego pytania: czego chce klient i jak możemy mu to dać?
mBank sprytnie wykorzystał “głupotę” innych banków w swoich reklamach prezentujących klientów którym “wycieka” z konta. Prosty komunikat: przenieś swoje konto osobiste do mBanku, u nich nic nie “wycieka”, czyli nie ma opłat za podstawowe usługi bankowe.
mBank nie jest bynajmniej idealnym bankiem, a wszystko to udało im się osiągnąć pomimo zamieszania wokół opłat związanych z kredytami hipotecznymi i związanych z tym skarg klientów.
Ciekawa, prawda?
*Żeby było jasne, osobiście mam konto w mBanku od kilku lat. Bynajmniej nie piszę tego tekstu na zlecenie.
[…] Większość ofert banków to jedynie mydlenie oczu. Reklama eksponuje jeden aspekt oferty, do którego stosuje się szereg zastrzeżeń. I tak albo klient będzie ich świadom i skalkuluje, czy mu się opłaca otwierać konto na warunkach promocji, albo co gorsze (z punktu widzenia banku) klient nie będzie ich świadom i w efekcie będzie miał wiele zastrzeżeń co do współpracy z bankiem w terminie późniejszym. Najlepsze są jasne sytuacje, gdzie klient wie co otrzymuje i za co płaci. Najlepiej też (i najprościej by było) gdyby klient dostawał to czego chce, a nie to co chce mu “sprzedać” bank. W tym kontekście mógłbym nawiązać do mojego wcześniejszego wpisu “Sukces mBanku, czyli czego chce klient”. […]
[…] powoli zaczynają sobie uświadamiać czego chcą klienci. Pisałem o tym w artykule na temat sukcesu mBanku kilka tygodni temu. Nie tylko Millenium Bank wychodzi z nową ofertą, ofertę kont […]
Ciekawa rzecz.