0

Rynek, czyli adresaci twoje oferty handlowej.

rynek 300x199 Rynek, czyli adresaci twoje oferty handlowej.Kim są?
Pytanie kluc­zowe dla każdej firmy.
Dziś jed­nak nie chcę się zaj­mować tem­atem określe­nia grupy docelowej. O tym pisałem już kiedyś w tekś­cie “Twój ide­alny klient …

Dziś chci­ałbym pode­jść do sprawy od nieco innej strony, … czyli do początku. Załóżmy, że chcemy wprowadzić na rynek nowy pro­dukt, czy też nową usługę. Skąd wzięliśmy na nią pomysł? Najpraw­dopodob­niej zaob­ser­wowal­iśmy takową potrzebę na rynku, czy też może dotarło do nas, że określona grupa rynkowa ma prob­lem, który należało by rozwiązać.

Jeśli pode­jdziemy do sprawy w ten sposób to mamy z głowy więk­szość prob­lemów związanych z mar­ketingiem, czy też sprzedażą, bo nasza oferta odpowiada na określone potrzeby, rozwiązuje pewne realne problemy.W takiej sytu­acji jasne jest dla nas kto jest naszym klien­tem. Nie ma też prob­lemów z określe­niem w jaki sposób się komu­nikować z grupą docelową, bo my najpierw zaob­ser­wowal­iśmy potrzebę na rynku, posłuchal­iśmy co ludzie mają do powiedzenia i dopiero po tym przy­go­towal­iśmy naszą ofertę. Nie ma więc prob­lemów z przy­go­towaniem odpowied­niego komu­nikatu mar­ketingowego, który by “mówił językiem” grupy docelowej.

W skró­cie: docier­amy do tych potenc­jal­nych klien­tów, którzy chcą, potrze­bują i są w stanie zapłacić za to co ofer­uje nasza firma.

Widzi­cie więc, że chodzi mi o właś­ciwe pode­jś­cie do pro­cesu kreacji oferty, przy­go­towa­nia pro­duk­tów czy usług. Odpowiadamy na realne potrzeby rynkowe, … a potem to już “mamy z górki”. Krótko mówiąc mamy łatwiej, bo mamy jas­ność tego co robimy, dlaczego to robimy, dla kogo to robimy (rzecz najważniejsza).

Dajmy na to bardzo prosty przykład budki z hot dogami. Jaki jest najważniejszy czyn­nik, który zade­cy­duje o powodze­niu lub porażce całego przedsięwzięcia?

- świetna recep­tura kiełbasek, czy bułek;

- reklama, ulotki, etc.

- ktoś spry­tny powie — lokaliza­cja (może nawet blisko McDonalda).

Można wyliczać wiele ważnych czyn­ników, ale rzeczą kluc­zową jest rynek, chłonny rynek (ang. hun­gry mar­ket). Czyli ludzie, którzy są głodni (w tym przy­padku dosłownie), którzy chcą, potrze­bują i mogą nam zapłacić za nasze hoddogi.

Przyglą­da­jąc się fir­mom, które odniosły sukces na rynku często słyszymy z ust założy­ciela coś w rodzaju: zauważyłem, że ludzie o to pytają, więc postanow­iłem im to dostar­czyć. Jest też druga strona tego medalu, czyli firmy, którym się nie udało (rzadko się o nich mówi). Jeśli już się mówi to często wygląda to tak: miałem świetny pomysł na “coś”, tylko nikt nie chciał tego kupować.

Tak to wygląda. Oczy­wiś­cie pozostaje też prob­lem konkurencji, ale tylko pozornie jest to prob­lem. Jeśli mamy konkurencje to dobrze, bo to oznacza, że rynek na który dzi­ałamy jest wystar­cza­jąco duży by pomieś­cić kilka firm. Na takim rynku możemy się rozwi­jać. Wystar­czy, że kilka rzeczy zro­bimy nieco lep­iej od konkurencji.

Gen­er­al­nie dużo łatwiej odnieść sukces na chłon­nym rynku, nawet jeśli dzi­ała już na nim konkurencja. Dlaczego? Bo więk­szość firm nie wkłada zbyt wiele wysiłku w to co robi, nie dba należy­cie o klienta, nie potrafi wyko­rzys­tać potenc­jału rynku. Zde­cy­dowana więk­szość firm nie dys­ponuje sprawnym sys­te­mem mar­ketingowym, który zapewnił by im stały przypływ nowych klien­tów oraz sprawną obsługę i wyko­rzys­tanie potenc­jału klien­tów z którymi już współpracują.

Marketing

Leave a Reply

CommentLuv badge

Switch to our mobile site